– Dobrze. Proszę tam zostać.

przychodzę, aby zaproponować pani pomoc.
- Jakbyś ty się tak darła, też byłoby ci ciepło.
Kiedy wreszcie udało się jej nadać dziełu
- Nie miała nikogo. Jej rodzice zginęli w wypadku
- Czy mam musztardę na policzku?
rodziny, zasiadł za biurkiem ojca, co pozostali przyjęli
zrobiła, gdybym ja się w porę nie pojawił.
- Zdałam sobie z tego sprawę dzisiaj rano na plaży.
17
sobie rodzinne nieporozumienie.
namyślała się przez chwilę. - Może bym ja przywiozła
Poszedł za nią do mikroskopijnej kuchenki i kiedy
zmartwiała.
- To nie ma z nami nic wspólnego - wtrącił Allbeury,


milczał przez dłuższą chwilę, dodał: – Szantaż.

- To akurat rozumiem.
- Przez ciebie? Nie, śliczny.
sami. Najpierw musisz odzyskać moje

- Albo kogoś ogarniętego furią - zasugerowała Dean.

Uchylił się zręcznie, ale woda i tak go
z serca. I jakby coś zaczynało mu się
się z nią tylko wtedy, gdy chodziło o Jacka. Jest kompetentną

takiej pewności siebie, że mogła przejąć większość

i rozpaczy łzy same napłynęły jej do oczu. Szlochając,
– Zwiąż tę linę.
– Chcesz je zobaczyć?